Rodzina i zdrowie jest częścią wortalu Informacje
Zdrowa rodzina
20 Marzec 2010 22:13:55
"Przyjaciel"... "Przyjaciółka"
Bycie piękną, pociągającą i dotrzymującą kroku obowiązującym trendom jest zajęciem absorbującym i wyczerpującym kobiety, dodajmy - te wystarczająco młode, by dobrze na nich zarobić. Na pociechę wynaleziono dla nich idealny podręczny bagaż, niekrępujący i starannie polakierowany, skrzyżowanie dawnej "literatury dla kucharek" i niezawodnej w usypianiu kołysanki. Można weń wtulić nos i niepostrzeżenie minie najdłuższa podróż ekspresem czy samolotem. Magazyny dla kobiet wiernie jak nikt trzymają przy nich straż, tych, które są rzecz jasna wystarczająco ambitne, by nie zaniedbać niczego w trosce o sylwetkę, torebkę i makijaż.

O tym, że ta kolorowa część prasy dostarcza - dziś często między wierszami, w sposób dyskretny, nienachalny, tonem poufałej domowej zauszniczki - informacji wpływających na stan rodziny i na zdrowie kobiety, i nie jest to wpływ pozytywny, przeciwnie - przekonuje udoskonalana co sezon strategia podejmowana niemal we wszystkich pismach kobiecych jednocześnie. Strategia przemyślana w każdym szczególe, rozpisana na pokolenia i na dziesięciolecia. W naszym kraju rozpoczęły ją wydawane za komunizmu pisma kobiece. Wdzierając się w łaski czytelniczek poszukujących odprężenia, porad psychologicznych i różnego rodzaju praktycznych wskazówek, dostarczały zarazem "w pakiecie" smacznie przyrządzoną, silnie trującą strawę: jak pozbyć się "ciąży" i dlaczego należy to czynić, jak "nowocześnie" zapobiegać "niechcianemu" dziecku, jak "bezboleśnie" przeżywać potem tragedię dzieciobójstwa, zajmując się różnymi głupstwami, jak miękko i bezszelestnie uporać się z wyrzutami sumienia przed i po rozwodzie, jak zdradzać męża i zachowywać pokerową twarz. Jednym słowem - jak być złą żoną i złą matką. Dziś ten prosty pomysł, do którego żadne z pism "kobiecych", a nawet wręcz "prokobiecych", za nic w świecie by się nie przyznało, doprowadzony został do perfekcji. Streszcza go formuła: jak wcale nie być żoną i nie być matką - nie przypominać jej ani sposobem bycia, wartościowania, ani wyglądem, nie marzyć o tych rolach i nie tęsknić do nich, nawet jeżeli werbalnie się to przy każdej okazji deklaruje. A przy tym czuć się jak kobieta absolutnie i bez reszty "spełniona".

Jak pozbyć się "kompleksu" wierności
W rubrykach przedstawiających ludzi znanych publicznie nie ma już mowy o "małżonkach", są "pary" i "partnerzy" - czasem tej samej płci. Jak wielka musi być presja popularności zdobywanej kosztem intymnych zwierzeń, skoro nierzadko spotyka się tu ludzi zawierających małżeństwo w Kościele, których zmusza się do publicznego rozpowiadania o tym, ile razy i w jaki sposób łamali przykazania.
Curiosum są zwierzenia - z ostatniego numeru jednego z tych pism, którego tytuł wstyd wymieniać - "idealnej wychowawczyni", energicznej pani psycholog, znanej szeroko z telewizji, płyt i filmów, która na wskazówkach dotyczących racjonalnego wychowania dzieci zrobiła wręcz oszałamiającą karierę. Na łamach magazynu przyznaje się do porzucenia męża i dorastających dzieci, ponieważ "poczuła", że "to nie to" i postanowiła się "zrealizować" z nowym mężczyzną. Wszystkie te panie zwierzające się ze swoich "dojrzałych wyborów", "kochania wolności" etc. nie mają, rzecz jasna, na czole wymalowanej czerwonej gwiazdy, a przecież - pomimo makijażu i najmodniejszej fryzury - są w rzeczywistości, najczęściej bez własnej świadomości, bojowym oddziałem strzelającym wprost, bez uprzedzenia do innych kobiet. Strzelają, by naruszyć ich naturalne predyspozycje, zachwiać pewnością co do niezmienności starych prawd, co do swojego prawdziwego powołania. Pod hasłem: kobieta ma prawo, najważniejsza jest miłość - czytaj: mój własny egoizm, wyhodowany cierpliwie, miesiącami i latami na tej zatrutej glebie. (Zaraz pod tym tekstem pojawia się rubryczka, gdzie skromny acz znaczący sondaż przekonuje niedwuznacznie, że w Polsce "większość kobiet" opowiada się za "nowym związkiem, nawet gdy są dzieci" - jeżeli "miłość wypaliła się". Miłość to coś w rodzaju miecza Damoklesa, spada jak topór, to jasne!).
Wbijanie do głowy młodym dziewczętom i dorosłym kobietom, że muszą coś robić, a czegoś pod żadnym pozorem nie wolno im czynić, bo tak postępują "wszyscy", a zatem jest to obowiązujące i koniec, formuje z nich karne oddziały szturmowe dysponujące najbardziej nowoczesną bronią przeciwko życiu i rodzinie. Bronią niezawodną. Dziś już nie trzeba mówić ani o kosztach podwójnego życia, ani o "niebezpieczeństwie niechcianej ciąży", nie trzeba fundować drogich nagród za najciekawsze zwierzenia o tym, jak to panie "pozbyły się problemu", niczym zużytego biletu tramwajowego. Oddziały szturmowe biegające w szpilkach i czarująco podkręcające rzęsy są karne i zdyscyplinowane. Wiedzą, że ich najważniejszym obowiązkiem jest "dbać o zdrowie" i "dbać o sylwetkę". Z tego rodzi się "dobre samopoczucie". I jest się po prostu szczęśliwym. A co jak co, ale dziecko - a zwłaszcza większa liczba dzieci - nie wpływa dodatnio na te podstawowe atrybuty nowoczesnej kobiecości. W ramach dbania o zdrowie, a także o "komfort relacji partnerskich" z bliską osobą poinstruowano je wystarczająco jasno, że sięganie po tabletkę antykoncepcyjną to taka sama rutynowa czynność jak codzienne mycie zębów. Panie są doskonale świadome, że "tabletka" nie tylko jest "bezpieczna" i "zabezpieczająca", ale wszystkie jej składniki są tak skomponowane, by zadbać przy okazji także o ich urodę (poziom hormonów!) - ileż to wylano atramentu, by przekonać, że po tabletce paniom w pewnym wieku ubywa lat i przybywa włosów. Skutki uboczne? Naturalna regulacja poczęć? Kobieta prawdziwie nowoczesna ufa tylko renomowanym klinikom i profesorom - oni reprezentują wszak naukę i są poza podejrzeniami (nie mają niecnych zamiarów jak np. księża zainteresowani połowem dusz), z czystej przyjaźni oferują pełną gamę środków chemicznych, na każdą okazję, wiek i moment cyklu. To prawdziwi dobroczyńcy kobiet, których tragedię - gdyby pozostawić je samymi sobie - opisał wystarczająco jasno Tadeusz Boy-Żeleński (prawie sto lat temu w "Piekle kobiet" - kto by dziś pamiętał, że następnie wysługiwał się komunistom, służąc im na dwóch łapach w okupowanym przez Sowietów Lwowie).
Kadry oglądanych masowo filmów "o miłości" reklamują mimochodem - "są po prostu realistyczne" - pastylki "zabezpieczające przed komplikacjami", łykane garściami tuż przed scenami intymnymi przez pewne siebie bohaterki. Ten obraz utrwala się na setki sposobów. Tu można zobaczyć zgrabny wykres, jak rośnie skuteczność zabijających życie substancji (nie wiadomo dlaczego sprzedawanych w aptekach jako farmaceutyki), ówdzie przeczytać artykuł o nowej formule, która przy okazji "ujędrnia i odchudza" i w ogóle czyni życie lżejszym, bo łykając tabletkę, działa się automatycznie, nie trzeba się nad niczym zastanawiać. W szczególności nad tym, co dzieje się w tym momencie z moim ciałem.

Wieczna dziewczynka
Wyuczona infantylność i bezgraniczna naiwność - przy pozorach besserwisserstwa - konsumentek prasy kobiecej jest znacznym osiągnięciem tej strategicznej broni przeciw rodzinie i kobiecie. Istotne jest, że po pewnym czasie obcowania z tą prasą nie dostrzega się związku przyczyn i skutków; wszystko jest jak wielka magma, w której liczy się tylko to, by kobieta dobrze wyglądała i dobrze się czuła. Czytelniczki utrzymywane są w przeświadczeniu, że wszystko można kupić, także dziecko. Od czego jest w końcu in vitro od dawna reklamowane jako cudowny wynalazek na problemy z płodnością. Prawdziwe ich przyczyny - wśród nich na pierwszym miejscu antykoncepcja - są zatajane.
Mam wciąż w oczach obraz pewnej bardzo znanej pani profesor, która wchodząc codziennie rano na swój oddział patologii ciąży, niezmiennie sztorcowała pacjentki jak niegrzeczne dzieci, że "zaniedbały antykoncepcję". A one, choć robiły wszystko, by donosić własne dzieci, często kosztem ogromnego wysiłku i cierpień, wtulały głowę w ramiona i posłusznie milkły, jakby przyznając się do winy.
Tak łatwo można dziś wmówić pewnej grupie kobiet, że powinny się wstydzić swojego macierzyństwa. Że same w ten sposób eliminują się z wyścigu o życiowy sukces.
Jedną z tajemnic psychologicznego sukcesu, jaki odnoszą w tej kampanii pisma kobiece, jest przywoływanie pewnego rodzaju wspólnictwa, chorej "solidarności" kobiet, które wyrzekają się normalnych kobiecych ról. I słono za to płacą. Ale i na tym, że jest się nieszczęśliwym razem z grupą istot podobnych do siebie, tak samo zagubionych i zdezorientowanych życiowo, można też zarobić.
"Pokolenie trzydziestolatków szuka sensu życia" - informuje jedno z czasopism dla pań. I lansuje jako odpowiedź nową książkę. "Bohaterka bardzo dobrego debiutu Magdaleny Miecznickiej prowadzi fantastyczne życie. Jest piękna, bogata, jeździ po świecie. Świetnie się bawi. A jednak jest nieszczęśliwa". Pismo stawia pytanie: "Skąd bierze się smutek Magdy M.?". Odpowiedź autorki: "Męczą ją różne podejrzenia na temat samej siebie, na temat tego, kim jest naprawdę. Jej cudowny świat to tylko sposób na odwrócenie uwagi od prawdy o sobie". Pytanie: "A miłość?". Odpowiedź: "To też doskonały sposób na ucieczkę. Czy jest lepszy sposób na niechęć do samej siebie niż stracić głowę? Moja bohaterka, gdy uczucie kończy się, poświęca się karierze. Bo to kolejny pretekst, by zająć się czymś i nie myśleć o sobie".
I tak da capo al fine, toczy się ten na poły bajkowy, na poły oniryczny świat totalnej niedojrzałości. Niczym w gabinecie luster odbija się w nim wciąż inna, ale nigdy nie ta prawdziwa, twarz bohaterek i czytelniczek. Jest tu wszystko - nie ma tylko miejsca na rzeczywistość. Na bolesną prawdę - bo prawda boli, gdy zabrnie się w tyle różnych wariantów ułudy - o swoim naturalnym kobiecym powołaniu. O pięknie wierności, dawania i przyjmowania życia. O konsekwencjach - psychicznych i fizycznych - jakie wywołuje bezkrytyczne przyjmowanie stylu życia współczesnej kokoty lub zblazowanej ćwierćinteligentki, z pretensjami do intelektualizmu, która jest au courant wszelkich nowości, od maseczki na twarz po najnowszy bestseller. O zagrożeniu życia i zdrowia, gdy ulegnie się tym perfekcyjnie opakowanym mądrościom - nieustępującym na jotę dawnej bezwzględnej antyrodzinnej i antykobiecej komunistycznej propagandzie - na temat własnego ciała, które może być, rzekomo bez żadnych skutków ubocznych, śmietnikiem dla śmiercionośnej chemii, zwanej idealnym zabezpieczeniem.
Kobieta, która pragnie zrealizować się w samotności, walcząc z innymi - także z własnym dzieckiem, poczętym lub już narodzonym, czy też z mężczyzną - o swoją niezależną, dominującą pozycję, jest ofiarą odwiecznego kłamstwa. To odwieczne kłamstwo dziś dysponuje nowymi środkami i dlatego szerzy się z wielką siłą. Powoduje ono dramat głębokiej samotności, wiecznego niezaspokojenia i nieuleczalnej frustracji. Chce ono przekonać człowieka, że Bóg nie stworzył go do wspólnoty i dla wspólnoty z drugim człowiekiem (małżeństwo, fizyczne i duchowe macierzyństwo i ojcostwo). A przecież właśnie fakt, iż został stworzony "dla" - jak przypomina prof. Anna Świderkówna w swoich rozważaniach o tajemnicy Trójcy Świętej ("Bóg Trójjedyny w życiu człowieka") - czyni go obrazem Boga. Pani profesor dodaje: "...pełnym obrazem Boga nie jest, jak się zdaje, ani mężczyzna, ani kobieta, lecz mężczyzna i kobieta razem, a więc nie samotna jednostka, lecz wspólnota, choćby nawet wspólnota najmniejsza".
Kobieta, która pragnie zrealizować się w samotności, walcząc z innymi - także z własnym dzieckiem, poczętym lub już narodzonym, czy też z mężczyzną - o swoją niezależną, dominującą pozycję, jest ofiarą odwiecznego kłamstwa. To odwieczne kłamstwo dziś dysponuje nowymi środkami i dlatego szerzy się z wielką siłą. Powoduje ono dramat głębokiej samotności, wiecznego niezaspokojenia i nieuleczalnej frustracji. Chce ono przekonać człowieka, że Bóg nie stworzył go do wspólnoty i dla wspólnoty z drugim człowiekiem (małżeństwo, fizyczne i duchowe macierzyństwo i ojcostwo). A przecież właśnie fakt, iż został stworzony "dla" - jak przypomina prof. Anna Świderkówna w swoich rozważaniach o tajemnicy Trójcy Świętej ("Bóg Trójjedyny w życiu człowieka") - czyni go obrazem Boga. Pani profesor dodaje: "...pełnym obrazem Boga nie jest, jak się zdaje, ani mężczyzna, ani kobieta, lecz mężczyzna i kobieta razem, a więc nie samotna jednostka, lecz wspólnota, choćby nawet wspólnota najmniejsza".
Ewa Polak-Pałkiewicz

Dodane przez rodzina dnia 02/07/2009 ˇ 197 Czytań - Drukuj
Nasze wiadomosci zostały przeczytane 618112 razy. Dziękujemy!



Ciekawe? Skopiuj odnosnik do tej strony i podaj dalej




Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Proszę wybrać swoją ocenę:
Brak ocen.


Inne
Co dalej z wychowaniem w szkole?
Skromnie, modnie i wygodnie
Rzecznik ZUS radzi: Nowości w rehabilitacji leczniczej ZUS
Dojrzałość do małżeństwa
Łaska sakramentu małżeństwa w codziennym życiu
Matka Teresa dla najmłodszych
Ośrodek, który potrafi pomóc
Powiedzieć życiu TAK: Świadectwo ojca
Dziękczynienie za potomstwo
Odbudować więź nierozerwalnego małżeństwa
Gloria, dziecko wiary i pokory wobec życia
Rzecznik ZUS radzi: Brak dokumentów płacowych nie obniża świadczenia
Rzecznik ZUS radzi: Pojedź z ZUS do sanatorium!
Rzecznik ZUS radzi: ZUS na trudne czasy
Rzecznik ZUS radzi: ZUS za darmo


Wróć do strony głównej < < RODZINA I ZDROWIE < <
Szukaj


Prymas Tysiąclecia w obronie nienarodzonych
Zmalała cena rodzących się Polaków! Gdy przegląda się pisma, zastanawia dziwny styl prasy, która napada bezmyślnie jak na największych wrogów na tych, którzy chcieliby wydać po Bożemu na świat kształtujące się życie i uszanować prawo do życia.
Stefan Kardynał Wyszyński (1 I 1960 r.)
Jeżeli problemy Cię przerastają i boisz się urodzić dziecko, które nosisz pod sercem:
Telefon nadziei
0800 112 800
(bezpłatny, pn.-pt.
w godz. 15.00-7.00,
pozostałe dni - całą dobę)

Jasnogórski Telefon Zaufania 034 365 22 55
(w godz. 20.00-24.00)
695631 Unikalnych wizyt
Archiwum / Artykuły Polska / Artykuły Swiat / Jan Paweł II Wielki / Mysl Jest Bronia / Mysl jest bronia Rozmowy
Mysl jest bronia Wielcy zapomniani / Niedzielny Felieton / Wiara Ojców / Laboratorium Wiary / Kultura / Kultura Notatki o kulturze
Teatr Piórem Temidy / Kultura Z przepisów naszych czytelników / Kultura Ksiażka / Kultura Film / Kultura Muzyka
Dodatek W Rodzinie / Dodatek Szlachetne Zdrowie / Dodatek Ogród sama radosć / Wybory do Sejmu / Ostatnia strona Nasz Dziennik
Pielgrzymka do Polski / Pielgrzymka Benedykta XVI / Papież w Polsce / Benedykt XVI w Polsce / Pielgrzymka Papieża


Wymiana Banerów Stron Chrzescijańskich Komputery